Home Wywiad ze smakoszem W herbacie znalazłam i zdrowie i przyjemność - wywiad z Magdą - miłośniczką herbat

W herbacie znalazłam i zdrowie i przyjemność - wywiad z Magdą - miłośniczką herbat

magda-entuzjastka-herbatMoja rozmówczyni jest absolwentką Politechniki Krakowskiej, Budownictwa na Wydziale Inżynierii Lądowej. Od półtora roku pracuje jako konstruktor w branży budowlanej. Posiada konkretne wykształcenie techniczne, mimo to interesuje się nie tylko przyziemnymi rzeczami. Od niedawna znajduje przyjemność w codziennej czynności, jakim jest... picie szlachetnej herbaty.
POCZĄTKI PRZYGODY:

• Jak zaczęła się Twoja przygoda z herbatą?
Zanim zaczęłam pić herbatę szlachetną, piłam standardowe herbaty z supermarketu. Jakiś rok temu byłam na wycieczce w Niemczech i któregoś dnia rozmawialiśmy ze znajomym o naszych przyzwyczajeniach kulturowych dotyczących picia. Śmialiśmy się, gdy powiedziałam
 
znajomemu, że Niemcy nam kojarzą się z piciem piwa. Wtedy on spytał mnie, co się pije najczęściej w Polsce. Bez namysłu odpowiedziałam – herbatę. Następnego dnia znajomy Niemiec dał mi w prezencie prawdziwą herbatę owocową, sypaną, którą zakupił w profesjonalnej herbaciarni – Wild Cherry. Zaparzyłam pierwszy raz - była przepyszna! Płatki róży, hibiskusa, bławatka, owoce wiśni – pycha (śmiech). Na początku była trochę cierpkawa, ale coś mi się w niej podobało, taki zupełnie inny smak. Zaczęłam ją namiętnie pić co rano. To był świetny prezent – ile razy parzyłam i piłam tę herbatkę, myślałam o moim znajomym. Bardzo chytry plan jak ktoś chce sprawić, by o nim myśleć!
Po powrocie do Polski rozmawiałam z bratem, który powiedział, że od miesiąca codziennie pije herbatę czerwoną pu-erh i świetnie się po niej czuje. Usłyszałam, że niszczy ona tłuszcz wewnątrztkankowy. Kupiłam wtedy liściastą pu-erh. Minęło trochę czasu, poszłam na grill absolwentów liceum i od przyjaciela z klasy licealnej, który okazał się miłośnikiem herbat, usłyszałam wiele o herbacie czerwonej. Trochę mnie dziwiło, że można być takim pasjonatem herbaty: przecież nie daje ona takich wrażeń jak skok na bungee! Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że można tak zachwycić się smakiem produktu, który spożywa się codziennie! Kolega polecił mi profesjonalny sklep z herbatami. Odwiedziłam go i od tego czasu zaczęłam się naprawdę interesować tym, co piję, a moja świadomość wzrastała wraz z każdą wizytą w herbaciarni. Nie ukrywam, iż pasjonaci, którzy tam pracują, ich podejście i porady, miały na to niemały wpływ. Wtedy naprawdę otworzyłam się na świat herbat. Teraz nie umiem już wypić takiej zwykłej herbaty z supermarketu, nawet liściastej i strasznie się męczę, kiedy sytuacja mnie do tego zmusza.
Moi rodzice zaakceptowali to, ale uważają, że to dziwactwo i wydawanie pieniędzy na coś zbędnego. Dla mnie to przyjemne usiąść sobie przed czy po pracy w domu i łyk po łyku delektować się herbatą. Mama nie rozumie, co ja w tym widzę, ale ja wiem: to jest właśnie ten smak, za każdym razem taki nowy. Człowiek myśli wtedy, że są takie proste przyjemności na świecie. Są w zasięgu ręki, a dają tyle radości. Ostatnio chcę pokazać herbaty i herbatki mojemu chłopakowi i częstuję go tym, co sama piję. Za pierwszym razem rooibos mu nie smakował, bo był bez cukru. Następnym razem dodałam go pół porcji, a także trochę soku malinowego: ta sama herbata bardzo mu smakowała!

• Jakie jest Twoje pierwsze wspomnienie z dzieciństwa dotyczące herbaty?
Żadne. Słodziłam 2 łyżeczki cukru, bo moi rodzice słodzili. Stopniowo się oduczyłam.

• A wspomnienia dotyczące smaku, zapachu dzieciństwa?
Bardziej przypominam sobie to, co robiłam niż to, co czułam – taki mam już umysł. Ciasto z rabarbarem to jest coś, do czego tęsknię. I zapach proszku do pieczenia. Pamiętam też oranżadę w przeźroczystym woreczku z rurką, jak zresztą każdy z mojego pokolenia (śmiech).

• Jaki rodzaj herbaty piłaś na początku?
Zanim poznałam herbaty szlachetne, piłam herbaty czarne ekspresowe; nie znosiłam natomiast herbat owocowych w torebkach.

• Dlaczego tak szybko zrezygnowałaś z ekspresówek?
Kiedyś nie wiedziałam, gdzie dostać herbatę szlachetną. Człowiek jedzie do supermarketu i pije to, co reklamują, jest takim niewolnikiem komercji. Poza tym wszyscy piją herbaty ekspresowe – nie spotkałam się wcześniej z tym, żeby ktoś mnie poczęstował herbatą szlachetną.
Kilka lat temu w pewnym poważnym opiniotwórczym tygodniku przeczytałam raport na temat produktów spożywczych w Polsce, m.in. też o jakości herbat ekspresowych: jest ona tym wyższa, im mniejszą ma domieszkę zmielonej sierści szczurzej. Producentom chodzi tylko o to by swój produkt sprzedać. Wydało mi się to obrzydliwe, dodawać takie odpadki, tylko, by uzyskać pożądaną wagę torebki. To mnie zrażało do herbat ekspresowych, dlatego tak szybko z nich zrezygnowałam, gdy odkryłam alternatywę w postaci herbat szlachetnych. Teraz, kiedy patrzę na torebkę, wiem, że tam może być wszystko. W całym liściu nie można niczego przemycić. Prosty przykład: prawdziwa herbata zaparza się kilka minut, z ekspresówek natomiast uzyskuje się intensywną esencję już po kilku sekundach. To oczywisty dowód na zawartość sztucznego barwnika. Nie da się uciec przed chemią i oszustwami w produktach spożywczych. Zdrowe odżywianie rozumiem więc tak, że substancje chemiczne w pożywieniu ogranicza się do minimum. Wiem, że to bardzo trudne, a czasem niemożliwe, ale trzeba do tego dążyć, bo zdrowie jest bezcenne. W moim domu nie kupujemy warzyw i owoców w hipermarketach, tylko od znajomego rolnika na targu.
W herbatach szlachetnych odnalazłam zaspokojenie mojej podstawowej potrzeby, żeby zdrowo żyć. W herbacie znalazłam i zdrowie, i przyjemność.

• W jaki sposób na początku przyrządzałaś herbatę?
Ekspresowe herbaty wrzucałam do kubka, czekałam aż woda się zabarwi, i pilnowałam, żeby nie była za ciemna. Kiedy poznałam już herbaty liściaste, wrzucałam szczyptę suszu i zalewałam. Zakochałam się w zapachu Senchy. Za pierwszym razem była pyszna, innym razem cierpka. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że herbata zielona wymaga specjalnej temperatury wody. Bawiło mnie sformułowanie „ostudzony wrzątek”. Metodą prób i błędów doszłam do tego, jaką wodą zaparzać, żeby mi smakowała. Nie poddawałam się i udało się.

ROZWÓJ PRZYGODY:

• Skąd czerpałaś wiedzę o herbacie?
Ustny przekaz najbardziej zapada mi w pamięć, znacznie lepiej, niż artykuły w Internecie. A jeśli już artykuły – to najlepiej krótkie i z konkretnymi wskazówkami.

• Gdzie szukałaś herbaty i czym się kierujesz przy wyborze podczas zakupu?
Na początku w supermarkecie, potem, kiedy przyjaciel polecił mi herbaciarnię, wiedziałam już gdzie szukać. Świat herbat tam jest przeogromny! Ja jestem dopiero na początku drogi. W wyborze kieruję się zapachem liści i opinią sprzedawcy. Mam już w domu ogromny wybór herbat, a jednak to tylko mała część tego, co jest dostępne w herbaciarniach. Coraz częściej zastanawiam się, którą wybrać do picia, dlatego kupuję małe ilości po 30-50 gram. Jeśli czegoś próbuję, to kupuję mniejszą ilość, a jeśli mi zasmakuje – kupuję więcej. Sprawia mi przyjemność szukanie swojego smaku. Herbatę lubię dostawać w przeźroczystych opakowaniach - zastanawiając się nad tym, jaką w tym momencie zaparzyć, od razu wiem, na którą mam ochotę.

• Ile trwa Twoja przygoda z herbatą?
Około roku.

• Jakie herbaty najbardziej lubisz? Dlaczego?
Zakochałam się w Sechny Orange z płatkami kwiatu pomarańczy. To była moja pierwsza herbata zielona. Kiedyś nie lubiłam zielonej herbaty. Spróbowałam właśnie tej, sama ją przyrządziłam i od razu bardzo mi posmakowała. Największym powodzeniem u mnie w domu cieszy sie rooibos z dodatkiem pomarańczy i pistacji. Rooibos ma niecodzienny wygląd i smak: ciepły i słodki. Kiedyś Earl Grey wydawał mi się najsmaczniejszy spośród ekspresówek. Sypany nadal jest mi bliski. Te nowe jednak smaki przyniesione z herbaciarni mogą z nim śmiało konkurować (śmiech).

• Czy w swojej pasji nie czujesz się osamotniona? Czy ktoś z Twoich bliskich pije herbaty szlachetne z takim zamiłowaniem?
Herbaty szlachetne pijemy tylko ja i mój brat. Rodzice piją dla wygody herbaty ekspresowe. Obecnie jestem na etapie oswajania i zaszczepiania mojej pasji również w chłopaku – owocnie! (śmiech). Koleżanka w pracy powiedziała mi, że tak jak ja lubi herbaty. Znalazłyśmy wspólny język; pasje zawsze łączą ludzi. Odczuwam przyjemność, kiedy mogę poczęstować gości w domu, zaoferować im coś niby prostego, co ludzie piją codziennie, ale jednak o zupełnie innym, niespodziewanym smaku. Mówię: – To jest moja najlepsza herbata, smakuje wam? Czuję wtedy dumę, gdy mogę im zaproponować dobrą herbatę, to odsłanianie swojej pasji sprawia mi przyjemność.

• Czy znasz osobę, która pod wpływem Twojego zamiłowania do herbat również zaczęła ją pić?
Tak, mój znajomy z Niemiec zaczął pić herbatę szlachetną, a także jedna z moich koleżanek z pracy. Powiedziałam jej, że warto spróbować herbat lepszych niż ekspresówki. Któregoś dnia wreszcie poszła do herbaciarni. Czuję, że ona też jest osobą, która stawia na jakość.

• W jakich codziennych sytuacjach towarzyszy Ci herbata?
Na pewno w pracy, w domu: przy śniadaniu i wieczorem. Kiedy ktoś nas odwiedza, zawsze proponuję swoją herbatę - staram się jednak nie narzucać.

• W jakich sytuacjach rodzinnych towarzyszy Ci herbata?
Herbata jest właściwa w każdej sytuacji. Gdy organizujemy większe imprezy rodzinne, po przyjściu gości, a jeszcze przed uroczystym posiłkiem proponujemy kawę lub herbatę. Wielu decyduje się na herbatę. Wtedy przygotowuję najczęściej rooibos, której unikalny, a zarazem uniwersalny smak każdemu smakuje. Mnie osobiście cieszy natomiast, gdy widzę, jak po pierwszym łyku osoba analizuje smak z zamyślonym spojrzeniem, a następnie uśmiecha się.

• Czy przypominasz sobie jakąś śmieszną sytuację związaną z herbatą?
Tak, często znajomi z pracy, gdy robią sobie herbatę, a mnie chcą również zaparzyć, z sympatią podśmiewają się, pytając „Magda, ile wsypać ci tych ziarenek smaku” (śmiech).

PLANY:

• Czy widzisz jakiś rozwój w Twoich zainteresowaniach herbacianych? Jak możesz go opisać?
Na początku piłam herbatę, gdyż, ze względów zdrowotnych, zalecane jest picie co najmniej 2 litrów płynu dziennie. W tym moim piciu herbaty było więc więcej pragmatyzmu niż przyjemności. Teraz czuję, że w tej materii weszłam na właściwą ścieżkę, a jako, że jestem osobą otwartą i wiecznie poszukującą, wiem, że będę moją wiedzę pogłębiać. Pasjonatów nie można traktować jak fanatyków. Przeciwnie - można się od nich nauczyć innego spojrzenia na pewne rzeczy, a ich wiedzę w swoim życiu wykorzystywać. Jeśli mnie ktoś pyta o herbatę, to chętnie się dzielę moją wiedzą i polecam moje ulubione gatunki. Zabłyśnięcie wiedzą o niszowych zagadnieniach sprawia mi satysfakcję.

• W jaki sposób można, Twoim zdaniem, docierać do miłośników herbaty?
Uważam, że najlepszym sposobem jest mówienie o swoich własnych odczuciach i podkreślanie, że jak nie masz wiedzy, to żyjesz w błogiej nieświadomości. Dobrze jest też, jak ktoś cię popchnie, najtrudniej przecież zrobić ten pierwszy krok. Osobiście tego doświadczyłam. A później człowiek sam widzi różnicę, jeśli zależy mu na jakości i drogą podąża już samodzielnie.

• Czy zgadzasz się ze stwierdzeniem: Człowiek uczy się herbaty całe życie. Może do tego stwierdzenia chcesz coś dopowiedzieć?
Wybór herbat w herbaciarniach jest tak ogromny, że można różne jej rodzaje smakować przez całe życie. Herbata umie zaskoczyć, bo to nie tylko napój, to też różne kształty, smaki, uczucia, wspomnienia z nią związane. Na przykład herbaty rozkwitające: są tak różnorodne i zachwycające! To daje do myślenia – jaki ogrom form może zaoferować natura człowiekowi. Moim zdaniem herbata idealnie łączy przyjemne z pożytecznym, a to, jak człowiek się ustosunkuje i czy będzie umiał czerpać z jej zasobów, jest kwestią indywidualną. Ja już wybrałam i nie żałuję!