Home Wywiad ze smakoszem Herbata i Yerba - lepsze niż nektar i ambrozja...

Herbata i Yerba - lepsze niż nektar i ambrozja...

Bartlomiej-ChodynPrzedstawiamy poniżej opublikowany w czasopiśmie "Manko" wywiad na temat herbaty i yerba mate. Dziękujemy serdecznie Stowarzyszeniu MANKO za miłą współpracę

Wielu osobom herbata kojarzy się tylko z kilkoma firmami, których produkty zalegają na sklepowych półkach. Popularne „szczury” nie oddają jednak prawdziwego bogactwa smaku tej rośliny, nie wspominając już o estetyce. O magii herbaty szlachetnej i yerba mate rozmawiam z jej pasjonatem, Bartłomiejem Chodyniem – Prezesem Stowarzyszenie Entuzjastów Yerba Mate.

- Podobno Polacy bardzo często nazywają herbatą to, co de facto nią nie jest...
- Zgadza się. Nazywamy herbatą w zasadzie wszystko, co się zaparza. A tym czasem nazwa ta odnosi się tylko do krzewu herbacianego Camelia Sinensis. Jeśli natomiast zalewamy wrzątkiem susz owocowy zwany potocznie herbatą owocową, to jest napar.

- Mamy kilka już stricte herbat – zieloną, czarną, białą. Czym one się różnią?
- Herbaty można dzielić ze względu na różne kryteria, podstawowe kryterium to podział ze względu na stopień fermentacji liści herbacianych. Biała pochodzi z najwcześniejszego zbioru, który odbywa się na wiosnę. Składają się na nią zawiązki liści pokryte delikatnym puchem. Wydawałoby się, że to bardzo delikatna w działaniu herbata, bo ma jasny kolor. Najpopularniejszy stereotyp dotyczy koloru herbaty, mimo że teina, alkaloid, który działa pobudzająco na układ nerwowy, nie ma barwy. Zielona herbata jest zbierana trochę później, liście poddawane są
procesom więdnięcia i suszenia, uważając by nie dopuścić do utleniania. Kolejną jest herbata w Polsce zupełnie nieznana herbata oolung, która jest zachwycająca w smaku, ale trzeba umieć ją przyrządzić. Parzymy ją ostudzonym wrzątkiem (5 min po zagotowaniu) i krótko, nie więcej niż minutę. Można ją zalewać wielokrotnie, bo jej listek się rozwija stopniowo, oddając po trochę aromatu. Krótko fermentowana jest herbata żółta, która ma jeszcze mniej entuzjastów. Najpopularniejsza jest u nas w Polsce herbata w pełni sfermentowana, czyli czarna. Pewnie dlatego, że ma wyrazisty smak, kolor i nie trzeba się specjalnie starać przy jej zaparzaniu – po prostu zaparzamy ją wrzątkiem. Ostatnią jest herbata czerwona, która zyskała wielu miłośników dzięki popularyzacji badań naukowych, które dowiodły, że skutecznie pomaga w kuracjach odchudzających.

- Jakie właściwości zdrowotne ma herbata?
- Większość herbat ułatwia trawienie, oczyszcza z toksyn, wzmacniają organizm, uszczelniają ściany naczyń krwionośnych. Z kolei np. czerwone herbaty, pu-erh, są szczególnie wskazane dla osób z nadwagą, ponieważ pomagają w spalaniu tłuszczu. Jednak najczęstszym motywem spożycia herbaty jest wzmocnienie sił fizycznych i psychicznych oraz działanie pobudzające, rozjaśniające umysł zupełnie odmienne od działania kawy. Dla mnie liczy się przede wszystkim wspaniały smak i zapach oraz piękno przygotowania.


- Do herbat szlachetnych nie trzeba nikogo chyba namawiać. Często jednak źle je przyrządzamy i psujemy ich smak. Jakie są najczęstsze błędy początkujących „herbaciarzy”?
- Sporo osób korzysta z koszyczka bambusowego, do których nasypuje się trochę suszu. Jednak bardzo szybko osiada nam nim kurz, a długo stosowany zaczyna oddawać swój bambusowy posmak. Nie polecam również takich metalowych kulek na łańcuszku, chyba, że są bardzo duże. Liść herbaty szlachetnej musi się otworzyć podczas zaparzania, dlatego potrzebuje sporo miejsca.
Innym błędem jest to, że sypie się zbyt mało suszu do przygotowania herbaty. Dlaczego? Najczęściej ludzie rozumują: „w końcu herbata szlachetna jest droższa i powinno się ją oszczędnie dozować, dam płaską łyżeczkę herbaty” (uśmiech). Sprawia to, że otrzymujemy słaby napar, który nie pozwala docenić tego co jest w listkach naprawdę. Cena może faktycznie jest wyższa, ale taką herbatę można kilka razy zaparzać – co najmniej trzy razy, a herbaty pu-erh nawet 10 razy. Z resztą jej właściwości zdrowotne są nieocenione – a zdrowie mamy przecież tylko jedno.

- A co w przypadku osób, które piją dużo kawy? Jak przekonać ich do herbaty?
- Można im zaproponować czarną herbatę, ale parzoną krótko, dzięki czemu teina nie zwiąże się z garbnikami, max. 2 minuty. Natomiast herbaty parzone dłużej mają właściwości uspokajające. Jednak najlepszą alternatywą dla kawy jest yerba mate, ale to osobna historia.

- Wiele osób nie potrafi pic nieposłodzonej herbaty...
- To indywidualna sprawa, ale wydaje mi się, że jeśli przyrządzi się dobrze herbatę szlachetną, to nie są jej potrzebne żadne dodatki. Cukier na pewno nie jest wskazany w przypadku czerwonej herbaty, bo wtedy jej działanie odchudzające jest w dużym stopniu zneutralizowane.

- Woda jest również bardzo ważna. Herbata zalana przegotowaną „kranówą” też może zepsuć smak.
- Tak, ale nie oznacza to, że trzeba od razu kupować wodę mineralną. Można skorzystać z fajnego, „studenckiego” sposobu na oczyszczenie wody, który wymyślił dr Tombak. Wkładamy na noc do zamrażalnika butelkę z wodą. Rano wyciągamy ją i czekamy dwie godziny, aż się rozmrozi. Po tym czasie w środku butelki jest woda i sopel. Wodę przelewamy, natomiast lód wyrzucamy - to właśnie w nim zostają wszystkie zanieczyszczenia.

- Jest Pan prezesem SEYM. Co jest takiego szczególnego w Yerba Mate?
- O Yerba można by dużo mówić (uśmiech) – wspaniały smak i estetyka, ale przygodę z nią trzeba oprzeć na wiedzy, a nie przypadkowych informacjach z Internetu. Na niektórych stronach można znaleźć wskazówki, że susz ma zajmować ¾ tykwy. Według mnie to zbyt dużo dla początkujących – 1/3 tykwy spokojnie wystarczy. Yerbę można zalewać wielokrotnie, ale koniecznie ostudzonym wrzątkiem, czyli 10 minut po zagotowaniu. Warto przelać sobie ostudzoną wodę z czajnika do termosu i dzięki temu woda ma odpowiednią temperaturę przez dłuższy czas, bez ponownego gotowania. Zbliżają się coraz cieplejsze dni, to będzie można zalewać susz lodowatą wodą, czyli zrobić terrere – i yerba też się zaparzy.
Są dwa style picia yerby – jeden to południowoamerykański” czyli w tykwie, przez bombillę. Oczywiście można ją też pić po „europejsku” - czyli w kubku z ceramicznym zaparzaczem, ale to nie jest to samo (uśmiech).

- Yerbę podobno nigdy nie wypija się samotnie?
- To prawda. Yerba Mate zbliża ludzi, niegdyś zwyczaj wspólnego picia yerba mate był „barometrem przyjaźni” dla podróżujących po Ameryce Południowej. Zazwyczaj pije się ją z bliskimi, znajomymi, to taki rytuał. Nawet, gdy sami pijemy yerba mate, ktoś nam towarzyszy.Odrobina wody, którą zalewamy świeży susz, po paru minutach znika, stąd narodziła się taka opowieść, że to św. Tomasz wypija pierwszy łyk..

- Jaki jest cel Stowarzyszenia SEYM?
- Stowarzyszenie organizuje spotkania dla miłośników herbaty, połączone z degustacjami i wykładami. Ponadto dzięki członkostwu w SEYM można kupować herbaty po cenie hurtowej. Wiadomo, że każdą pasję może zdusić brak pieniędzy, a marże w sklepach na herbatę są bardzo wysokie...

- Dużo jest miłośników herbaty w Krakowie?
- Miłośników jest sporo, natomiast herbaciarni z prawdziwego zdarzenia jest bardzo mało. Więcej jest sklepów, nastawionych tylko na sprzedaż, gdzie doradztwo w zakresie herbaty jest na bardzo słabym poziomie. Bardzo nad tym ubolewam, ale dzięki temu SEYM jest tak bardzo potrzebne.

Rozmawiała: Paulina Korbut – Stowarzyszenie MANKO
http://www.manko.pl