W poniedziałek 8 maja 2009 roku o godzinie 18:00 w Klubie Zaułek na Poselskiej 9 w Krakowie można było dowiedzieć się wiele o herbacie chińskiej, ale też jej posmakować. Była także uczta zapachowa, muzyka z Chin i instruktaż, jak samemu przygotować doskonały napar. Zaczęło się od przedstawienia Romea i Julii – herbaty rozkwitającej. Ta, na pierwszy rzut oka, wyglądająca jak miniaturowy kopek siana z dwiema „głowami” grudka widowiskowo rozwija się podczas parzenia. „Głowy” – żółta i różowa – to dwa kwiaty wplecione ręcznie przy użyciu bawełnianej nici. Chryzantema i amarantus połączone są z mieszanką herbaty białej i zielonej – to dlatego smak herbaty jest tak delikatny. Po tej „parze” motyw przybycia zdradzili uczestnicy spotkania: Marta przyszła popróbować nowych smaków, Paulina – została przez pierwszą zwerbowana, Maria – przybyła z miłości do herbat, która trwa odkąd kobieta skończyła 2 lata. – Byłam chora i dostałam napar jako lekarstwo. Zapytałam mamy: Czy w niebie dają herbatę? Jeśli nie, to nie idę! Tuż po prezentacji Bartłomiej Chodyń, prezes SEYM w Krakowie, zdradził pierwszy sekret: herbaty zielone parzymy w temperaturze 75 st. Aby ją uzyskać, mamy trzy sposoby: kilkakrotne przelewanie wody z naczynia do naczynia, odczekanie 10 min albo „próba palca” – jeśli woda parzy, wciąż jest za gorąca. Inaczej jest z herbatą Pu-erh – tą parzymy wrzątkiem i możemy zalewać ją wielokrotnie. Pu-erh w Polsce zwana jest herbatą czerwoną, choć Chińczycy uważają ją za
Więcej…
Herbata czarna, ale z pieprzem, kardamonem, anyżem, cynamonem, imbirem i goździkami, do tego jeszcze mleko albo cukier i cytryna – oto indyjski sposób! Tym można było się uraczyć w poniedziałek 8 czerwca w Klubie Zaułek przy Poselskiej 9 w Krakowie! Na stole stoją już perskie czareczki i moździerz, na krześle kilkanaście pobłyskujących torebek z herbatami – a więc będzie jak ostatnio – wąchanie, smakowanie, samodzielne parzenie. Dorota Kubisiak, specjalistka od herbat indyjskich, zapowiada: Dziś przygotujemy Chai Masala (czyt. czaj masala), tradycyjny hinduski napój. Wyjmuje z torby składniki: korę cynamonu, gwiazdki anyżu, kulki czarnego pieprzu, nasiona kardamonu, goździki wyglądające jak miniaturowe tłuczki do moździerza oraz świeży imbir – szary korzeń, który tuż po przekrojeniu jednocześnie ukazuje żółte wnętrze i wabi zapachem. Najpierw jednak, na rozgrzewkę, zaparzamy Sikkim Temi, wysokogórską, bo rosnącą ponad 2000 m n.p.m., czarną herbatę z okolic Darjeeling. – Niektórzy mówią, że smakuje brzoskwiniowo, inni czują smak muszkatelowy czy szampański – tłumaczy Bartłomiej Chodyń, prezes SEYM w Krakowie. – Herbaty chińskie, których próbowaliśmy ostatnim razem, pochodzą z krzewu Camelia sinensis, indyjskie zaś z Camelia assamica. Najsłynniejszą indyjską herbatą w Polsce jest Assam – dodaje. Wąchamy puszczony w krąg susz, słuchając, że zawartość kofeiny w herbacie jest dosyć duża, choć mniejsza niż w kawie. W jednej filiżance tej ostatniej jest jej jakieś 120 mg, w filiżance herbaty czarnej – 100 mg.
Więcej…
„Marokańskiej whisky” próbowano w poniedziałek 22.06. 2009 r. w Klubie Zaułek na Poselskiej 9 w Krakowie. Wspólne picie herbaty miętowej (ar. ataj; fr. thé a la menthe) jest wyrazem jedności i braterstwa. Jej parzenie to rytuał, który nawet na ruchliwej i głośnej ulicy przebiega w ciszy. Nie trwa długo: 10 min. wystarcza osobie siedzącej ze skrzyżowanymi nogami przy niskim stoliczku, by przyrządzić napar z zielonej herbaty, cukru no i przede wszystkim – mięty! Na powierzchni musi być obowiązkowy turban czyli warstwa piany, zaproszony zaś koniecznie musi wypić trzy szklanki naparu, zgodnie z marokańskim przysłowiem: „Pierwsza szklanka ma moc miłości, druga szklanka ma gorycz życia,
Więcej…
Działo się to w krakowskim Ogrodzie Botanicznym, w niedzielne popołudnie (28 czerwca). Dawne, bo z XV, XVI i XVII wieku, pieśni o miłości i przeróżne (chińskie jak i marokańskie) herbaty, a wszystko pod palmami – oto relacja ze spotkania.
Najpierw na scenę wszedł Zespół Muzyki Dawnej „Canticum Novum”. Ich długie szaty w kolorze brązu, purpury, zgaszonej żółci, zieleni i granatu były obszyte żółtą, prawie złotą tasiemką. Niemalże każda kobieca głowa była przyozdobiona: a to opaską, a to złotą siatką, to znów naszyjnikiem. Dyrygentka, Elżbieta Maria Ptak, wystąpiła w czerni. To jej pomysł, żeby coroczne spotkanie świętojańskie połączyć z degustacją herbaty szlachetnej. Rozpieszczaniem podniebienia zajął się Bartłomiej Chodyń, prezes Stowarzyszenia Entuzjastów Yerba Mate w Krakowie. Przybyłych wita Elżbieta Nowotarska, kierownik Ogrodu Botanicznego, zaraz potem trzynastoosobowy chór
Więcej…
„W każdej kulturze i w każdej medycznej tradycji, przed naszą, uzdrowienie osiągano poprzez poruszanie energią” – powiedział Albert Szent-Gyorgyi, laureat nagrody Nobla w dziedzinie medycyny (1937).
Do harmonizowania energii i uzdrawiania od dawna używano starożytnych instrumentów Dalekiego Wschodu (z Indii, Tybetu, Napalu, Chin), takich jak gongi czy misy śpiewające. W sobotę 17 października na Augustiańskiej 4 w Krakowie można było przenieść się w owe czasy. W ośrodku przyjaciół buddyzmu „Sanghaloka” odbyło się spotkanie przy dźwiękach wschodnich instrumentów. Już przy wejściu jeden z prowadzących, Bartłomiej Chodyń, przypomniał o zdjęciu butów i pokierował do pomieszczenia wysłanego matami. W pokoju o trzech ścianach pomarańczowych i jednej czerwonej stały obok siebie dwa gongi, statuetka Buddy, a nieco z przodu kilka srebrnych mis. Uczestnicy zajęli wygodne pozycje, podczas gdy Bartłomiej i Alina Krzemińska wprowadzali w tajniki spotkania. Dwie godziny z muzyką, która nie towarzyszy nam na co dzień, ze słowami, dla których zazwyczaj nie ma w naszym życiu miejsca, to czas dla siebie – dla zagonionego ducha i zestresowanego ciała. „W naszym codziennym życiu często się napinamy, przeżywamy różnego rodzaju emocje: złość, gniew, smutek. Często nie potrafimy ich uwolnić, co sprawia, że kumulują się w naszym ciele w postaci napięć” – mówiła Alina. Napięcia te, zamknięte w ciele, prowadzą niejednokrotnie do bólów i chorób. Blokują energię życiową oraz radość. Celem spotkanie było pozbycie się owych zamknięć, ale też danie czasu samemu sobie i zharmonizowanie
Więcej…
W deszczowy piątkowy wieczór 16.X.miało miejsce wyjątkowe spotkanie poświęcone herbacie.
Z tajnikami suszu i naparu zaznajomił nas sam szef i założyciel Stowarzyszenia Entuzjastów Yerba Mate – Bartłomiej Chodyń poprzez swój wykład i multimedialną prezentację. On to też opracował dekalog miłośnika herbaty i szczegółowo go nam omówił, który to pozwolę sobie przytoczyć w całości: 1. Wysoka jakość suszu herbacianego w pierwszorzędnym stopniu zależy od stopnia jego zachowania w stanie nienaruszonym (tzn. należy uważać, aby nie był zawilgocony, przechowywany w szczelnie zamkniętych pojemnikach no i oczywiście pochodził z odpowiedniego źródła dającego gwarancję jego jakości). 2. Wysoka jakość wody decyduje o wysokiej jakości naparu herbacianego ( należy używać wody źródlanej lub przynajmniej filtrowanej). 3. Woda przegotowana do stadium „białego wrzenia” stanowi najlepszą gwarancję smacznej herbaty ( to początkowe stadium wrzenia wody – gwarantujące dotlenienie). 4. Najlepsze naczynia do przygotowania naparu herbacianego są wykonane z porcelany . 5. Tradycyjny sposób picia herbaty pozwala poznać jej prawdziwy smak i aromat. 6. Liść herbaciany potrzebuje przestrzeni, aby rozwinąć swój smak i aromat . 7. Kolor naparu jest niezależny od jego mocy ( bo to zależy od gatunku herbaty, ważny jest tu czas parzenia z
Więcej…
|